Rockowa osiemnastka
Kiedy ostatnim razem matka zleciła mi załatwienie imprezy dla mojego młodszego brata na jego 18 urodziny (jest ode mnie młodszy o 10 lat), to myślałem, że oszaleję. Nie to, żebym miał coś do tego, że własnemu bratu mam organizować imprezę, wręcz przeciwnie, bardzo się lubimy tylko po prostu uważałem, że nigdy nie miałem zmysłu organizatorskiego. Ale OK, warto spróbować. Stwierdziłem, że kwestią obsługi gości, ich nakarmieniem zajmie się odpowiednia firma. Czyli zdecydowałem się na katering. Do tego zaprosiłem znajomych, którzy mają swoją małą rockową kapelę, żeby zagrali kilka kawałków na ?osiemnastce? brata, w końcu to wyjątkowa chwila, więc impreza musi być wyjątkowa. Zarówno katering, jak i kapela okazały się strzałem w dziesiątkę! Impreza była niezwykle udana, choć nie powiem ? skończyło się tym, że niektórzy byli nieco podpici, ale w końcu jak ma wyglądać porządna ?osiemnastka?, jeśli nie z odrobiną alkoholu? Ogólnie powiedziawszy skończyło się bosko, a za wszystko zabuliłem na prawdę niewiele. Za katering policzyli mi dosłownie grosze, a za kapelę… no przecież to znajomi! Wzięli więc ode mnie kilka piw, butelkę lepszego wina i jeszcze z pokłonami mi dziękowali, że nie trzeba było. Aż żałuję, że nie miałem starszego brata na mojej ?osiemnastce?.
